Rocznica pamiątkowej Wieczerzy przypada w tym roku 1925 w dniu 7 Kwietnia po godzinie 6-tej według zwyczaju i liczenia Żydowskiego. Pierwotni Chrześcijanie obchodzili tę Wielkanocną pamiątkę w sposób jak to my obchodzimy teraz, lecz żeby ustanowić stałą datę obchodzenia tej pamiątki, i aby odwrócić umysły chrześcijan od zbyt bliskiego podobieństwa w tym względzie do uroczystości żydowskich postanowiono do pewnego stopnia liczenie i datę zmienić. Według zwyczaju żydowskiego nie zważa się, w którym tygodniu, albo dniu przypada Wielkanoc, czyli zabicie baranka. Lecz według uczynionej zmiany obchodzenie śmierci naszego Pana przypada zawsze na dzień zwany "Wielki Piątek", zaś pamiątka Jego zmartwychwstania zawsze przypada na niedzielę. Sposób liczenia tego czasu u Żydów odbywa się stosownie tak do księżyca jak i słońca. Z tego powodu żydzi niekiedy miewają w roku dwanaście miesięcy, a niekiedy trzynaście. U Żydów data Wielkanocy zaczyna liczyć się od pierwszego nowiu księżyca, po wiosennym porównaniu dnia z nocą, zatem święto Wielkanocy przypada na pełnię księżyca dnia czternastego pierwszego miesiąca. Chrześcijanie zaś przyjmują piątek najbliższy pełni księżyca po wiosennym porównaniu dnia z nocą choćby nów księżyca był przed porównaniem dnia z nocą. W bieżącym roku pełnia księżyca przypada na 8 Kwietnia, zatem właściwa data obchodzenia pamiątki ostatniej wieczerzy naszego Pana przypada na Wtorek 7 Kwietnia po godzinie 6-tej wieczorem, zaś pamiątka śmierci Jego przypada na dzień następny po południu. U żydów właśnie święto wielkanocne zaczyna się od godziny 6-tej 8 Kwietnia.
Pamiątkę czego my obchodzimy?
My obchodzimy pamiątkę czterech ważnych rzeczy:
(1) Śmierci naszego Pana jako Baranka Wielkanocnego.
(2) Naszego stosunku, albo udziału w cierpieniach Chrystusowych, śmierci Chrystusa jako naśladowcy Jego stóp i uczestnicy Jego Kielicha.
(3) Obchodzimy pamiątkę wielkiego wyzwolenia, które niezadługo nastąpi po przejściu obecnego czasu nocy. Wyzwolenie będzie najpierw dla Kościoła - "Maluczkiego Stadka" i "Wielkiego Grona" pozafigura Królewskiego Kapłaństwa i zastępów pokolenia Lewiego. Wyzwolenie ich nastąpi w poranku Tysiącletniego dnia - w poranku zmartwychwstania.
(4) Obchodzimy także pamiątkę wielkiej "uczty tłustych rzeczy", które nastąpią po przejściu i wyzwoleniu Kościoła, gdy zostaną połączeni ze swoim Panem w duchowym Jego Królestwie i będą stanowić onego wielkiego Proroka, Kapłana, Sędziego, Pośrednika i Króla nad wszystką ziemią, by podnieść z upadku wszystkie rodzaje ziemi przez zasługi drogocennej krwi, która teraz sprawuje, iż ci, co w teraźniejszym czasie biorą udział w ofierze, by mogli okazać się godnymi uczestnictwa w chwale.
Jeżeli pragniemy mieć korzyści z obchodzenia pamiątki ostatniej wieczerzy, to powinniśmy mieć te punkty w pamięci i trzymać je oddzielnie jeden od drugiego.
Patrząc na Jezusa jako na "Baranka Bożego" widzimy Go bez zmazy - "świętego, niepokalanego, odłączonego od grzeszników". Widzimy "jako owcę na rzeź powiedziono Go; a jak baranek cichy przed strzygącym go, tak On nie otworzył ust Swoich" (Dz. Ap.8:32). Gdyby On coś powiedział to mógłby przeszkodzić tym, co nastawali na Jego zabicie. Pan Jezus wyraźnie zaznaczył, że nikt nie może odebrać Mu życia, lecz On kładzie je dobrowolnie w ofierze. Kładzie je według woli Ojcowskiej, ponieważ sprawiedliwość nie mogła wymagać takiej ofiary, lecz uczynił to by się podobać Ojcu, jako powiedział: "Pragnę czynić wolę Twoją o Boże, albowiem Zakon Twój jest w pośrodku wnętrzności moich" (Ps.40:9). Z tego punktu zapatrywania Chrześcijanie mogą się radować, że nasz Zbawiciel nie ochraniał siebie, lecz wydał samego siebie według przewidzenia i zamiaru Bożego, a co ostatecznie miało wyjść na korzyść najprzód dla Jego naśladowców, a następnie sprowadzi błogosławieństwa dla wszystkiego ludu. Stąd, gdy bierzemy udział w łamaniu przaśnego chleba znaczy, że obchodzimy pamiątkę czystości i niepokalanego stanu Tego, który wydał samego siebie, ażeby we właściwym czasie stał się Okupem za cały rodzaj ludzki. Z tego punktu zapatrywania widzimy, że przelana krew Jezusa znaczy, że Jego śmierć była koniecznie potrzebną, ażeby potępiony rodzaj ludzki mógł być przywrócony do żywota bez naruszenia Boskiego Prawa. Serca nasze powinny ocenić nie tylko miłość Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale także i miłość Niebieskiego Ojca, który nakreślił ten program. Tym sposobem Sprawiedliwość Boża została okazana; a przez sporządzenie tego programu okazała się Boska Mądrość; wiara zaś pojmuje cudowną Moc Bożą, która ostatecznie zostanie objawiona w zupełnym przeprowadzeniu chwalebnych zamiarów i obietnic, których pamiątkę my teraz obchodzimy.
Następny punkt nie jest mniej ważnym od pierwszego. Błogosławieństwa wynikające z ofiary naszego Zbawiciela najpierw zostały ofiarowane w czasie wieku ewangelicznego takim, co mają "uszy ku słuchaniu" i serce, które by umiało te rzeczy ocenić. Błogosławieństwo to jest zadziwiające. Ono bowiem ma sprowadzić następne błogosławieństwa dla tych, co się odwrócą od grzechu, wiarą przyjmą łaskę Bożą, która jest w Chrystusie Jezusie, i stawią ciała swoje ofiarą żywą Bogu, z zupełnym poświęceniem się ślubując postępować śladami Jezusa. Takim w ciągu Wieku Ewangelii aż do zupełnego ukompletowania liczby wybranych, Zbawiciel nasz przypisuje zasługi Swojej ofiary w tym celu, ażeby mogli swoje ofiary uczynić przyjemnymi Bogu, to znaczy, ażeby mogli cierpieć z Jezusem będąc w ciele i mieć z Nim udział w spłodzeniu z Ducha teraz, a przy narodzeniu z Ducha przez zmartwychwstanie być na poziomie duchowym. Będąc tym sposobem wielbieni jako członki Jego ciała będą ze swym Panem w Jego Tysiącletnim Królestwie, gdy stanie się "Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi". Wyraz ludźmi znaczy wszystkich, którzy nie byli spłodzeni z Ducha Świętego, ażeby mogli się stać Nowym Stworzeniem na poziomie duchowym.
Nasz udział w łamaniu chleba symbolizuje nasz udział w doskonałym człowieczeństwie Jezusa. Stajemy się uczestnikami Jego doskonałości wiarą - a nie w rzeczywistości. On nie daje nam restytucji tj. powrotu do doskonałości ludzkiej, ale tylko przypisuje nam Swoją doskonałość i sprawiedliwość na pokrycie naszych wad i niedoskonałości naszego ciała przed Obliczem Bożym, które zamierzamy złożyć Bogu jako ofiarę żywą.
Kiedy nasz Wielki Orędownik i Odkupiciel przypisze naszej ofierze Swoje zasługi natenczas Ojciec Niebieski przyjmuje ją i spładza nas do nowej natury jako "członki Ciała Chrystusowego". Od tej pory nie stajemy się od razu doskonałymi jako Nowe Stworzenia, ponieważ jeszcze posiadamy ciała śmiertelne, lecz Ojciec Niebieski "adoptuje nas w tym znaczeniu, że liczy w to i nasze usprawiedliwione ciało ze wszystkimi jego sprawami.
Takim jedynie, którzy się stali uczestnikami zasług
Chrystusowych, i których ofiary Bóg przyjął jest wskazane, ażeby się zastosowali do uczynionego z Bogiem przymierza przez ofiarowanie samych siebie, aby pili z kielicha Pańskiego i każdodziennie byli zanurzani w Jego śmierci.
Kielich nie jest naszym, ale Pańskim. Życie, czyli ofiara wyobrażona przez krew nie jest naszą, lecz naszego Odkupiciela. Nam dany jest tylko przywilej uczestnictwa to jest picia go. Krew Jezusa mogła zapieczętować Nowy Testament między Bogiem a Izraelem, a za cały rodzaj ludzki Izrael przez Nowe Przymierze, bez dania nam możności udziału. Ofiarowanie nam przywileju uczestniczenia w kielichu Chrystusowym to jest przypuszczenie do udziału w Jego cierpieniach i śmierci nie ma znaczyć ażeby przez to miało coś niedostawać tej ofierze lub żebyśmy mogli cośkolwiek do tej ofiary dołożyć. To jedynie wskazuje nam łaskę Bożą, że upodobało się Bogu przyjąć nas i uczynić współdziedzicami z naszym Panem i Zbawicielem, jeżeli posiadamy jego Ducha. Duch, który pobudził Jezusa do czynów był duch poświęcenia, by czynić wolę Ojca nawet w najmniejszych szczegółach i to aż do śmierci. Taki sam duch musi ożywiać wszystkich, którzy mają się stać członkami Ciała Chrystusowego, Jego Oblubienicą, Jego Kościołem w duchowej chwale, zanim Ojciec Niebieski może ich uznać i za takich przyjąć. Z tego powodu Odkupiciel nasz wyraźnie mówi, że wszyscy, co chcą siedzieć z Nim na Jego stolicy, muszą pić Jego kielich zaparcia siebie i samoofiary i muszą być ochrzczeni w Jego śmierć.
To właśnie, co Paweł apostoł wykazuje, że Pan nasz jest tym prawdziwym chlebem, który zstąpił z nieba i że jesteśmy powołani, ażeby się stać uczestnikami tego jednego chleba, który ma się stać Chlebem Żywota dla całego świata w Tysiącleciu. Nie tylko stajemy się uczestnikami Chrystusa, lecz jesteśmy przyjęci przez Niego według planu Ojcowskiego, aby się stać członkami - Jego ciała i częścią wielkiego Chleba - Chrystusa składającego się z wielkiej liczby wybranych. Stad Paweł apostoł nasuwa myśl, że gdy obchodzimy pamiątkę i łamiemy ten chleb, to nie tylko symbolizuje wydane na śmierć ciało naszego Pana, lecz w wyższym znaczeniu wyobraża także śmierć Kościoła i naszą śmierć jako członków Kościoła. "Chleb, który łamiemy, czyliż nie jest społecznością Ciała Chrystusowego? Gdyż jeden jest chleb, jednym ciałem my wielu jesteśmy; bo wszyscy jednego chleba jesteśmy uczestnikami". - 1Kor.10:16,17.
Dla nas kielich z winem wyobraża ofiarowane życie naszego Pana. W dodatku ma także znaczyć i przypomina nam, że od czasu gdyśmy się stali uczniami Jezusa, przyjęliśmy także zaproszenie do picia Jego kielicha. Ma ono znaczyć naszą wierność w naszym ofiarowaniu się jako Jego przedstawiciele aż do śmierci. "Kielich błogosławienia, który błogosławimy, (za który składamy dzięki, jako największa łaska Boża, jaką sobie można tylko wyobrazić, a którą nam Bóg udzielił) czyliż nie jest społecznością krwi Chrystusowej?". Czy to nie oznacza ofiary naszego Pana i naszego udziału w Jego ofierze, przez Jego zaproszenie i w harmonii z zamiarem i Planem Ojcowskim, w którym przewidział nas w Jezusie od założenia świata?
O jak głębokie znaczenie przywiązane jest do społeczności kielicha, jeżeli patrzymy z tego punktu widzenia! O jak wielką radość serca powinna być z tego zaproszenia. Jak wielkim dowodem jest, że ta społeczność kielicha nie znaczy jedynie odwrócenie się od grzechu; nie tylko wierzenie w Jezusa lub zamiłowanie raczej dobrego niż zła, lecz głównie wyobraża złożenie ze swego człowieczeństwa ofiary żywej Bogu: ofiary uznanej za świętą z powodu przypisania zasług Jezusa, a którą to ofiarę, jeżeli Bóg przyjął natenczas spładza tego, co ją składa do nowej natury jako Nowe Stworzenie. - Rzym.12:1.
Nic dziwnego tedy, że Paweł apostoł przestrzega, że gdy ktoś lekceważąco lub bez poszanowania, a jednak ze świadomością brał udział w tym symbolicznym ciele i symbolicznej krwi sprowadza na siebie potępienie. Paweł apostoł z tego punktu zapatruje się, gdy mówi to, co zapisane jest w Liście do Żydów 10:29. Mówi on o niektórych, co uważają krew przymierza, przez którą byli poświęceni za pospolitą i ducha łaski zelżyli, którym byliśmy powołani w tym wieku ewangelicznym do wielkiego powołania. Zaznacza także, iż dla takich Bóg przeznaczył śmierć wtórą. Nie mamy rozumieć, ażeby Paweł apostoł miał na myśli, ażeby członkowie Kościoła, którzy w rzeczywistości nigdy nie uczynili ze siebie zupełnego ofiarowania Bogu, którzy nigdy nie zrozumieli rzeczywistej łaski Bożej, ani prawdziwego przywileju, który się stał ich udziałem, ażeby tacy podlegali karze wtórej śmieci. Przeciwnie, kontekst wskazuje na tych, którzy już mieli o tych rzeczach dobre wyrozumienie; że byli już raz "oświeceni"; że nie tylko byli oni usprawiedliwieni przez wiarę w drogocenną krew Chrystusa, by mogli zbliżyć się do Boga, lecz na podstawie tego usprawiedliwienia postąpili wyżej - do poświęcenia - stawiając ciała swoje żywą ofiarą. Zacytowany tekst oświadcza, że on stosuje się jedynie do takich, którzy krew przymierza (kielich, którego obchodzimy pamiątkę), przez którą już przedtem zostali poświęceni i spłodzeni z Ducha Świętego, gdy przy ofiarowaniu samych siebie zgodzili się "pić kielich Chrystusowy".
Nasze poświęcenie, które jest wolą Bożą i zgodnie z tym jest uczynione powołanie w tym wieku ewangelicznym, nie nastąpiło wtedy, gdyśmy zostali "powołani" ani wtedy, gdyśmy się odwrócili od grzechu, ani wtedy, gdyśmy usłyszeli i zaczęli przestrzegać głos Boży, lecz wtedy, gdy będąc pod wpływem tych błogosławieństw i miłosierdzia Bożego przystąpiliśmy do zupełnego ofiarowania - zupełnego, uczniowstwa, zupełnego oddania się, zupełnego ofiarowania wszystkich ziemskich praw i przywilejów, aby w zamian za to mogli otrzymać duchowe błogosławieństwo - Boską naturę i współdziedzictwo z naszym Panem w Jego Królestwie. Tu można by zapytać: Kto mógłby wzgardzić tego rodzaju łaską? Kto mógłby pogardzić przywilejem zostania współofiarnikiem ze swoim Panem? Kto mógłby odepchnąć od siebie "Jego kielich" lub "Jego chrzest" aż do śmierci ze względu, by otrzymać przywilej uczestniczenia w nagrodzie? Odpowiedź na to jest, że zapewne nikt by tego nie mógł uczynić, kto posiada ducha, przez który został spłodzony i wiarą ocenia rzeczy niewidzialne to jest: chwałę, cześć i nieśmiertelność. Jeżeli więc tacy, co będąc raz oświeceni i skosztowali daru niebieskiego i uczestnikami się stali Ducha Świętego, i skosztowali dobrego Słowa Bożego i mocy przyszłego wieku - i odpadli, jest niemożliwą rzeczą, aby tych po raz wtóry odnowić ku opamiętaniu.
Ponieważ nie możemy wiedzieć, co jest w sercu człowieka; ani wiedzieć na pewno, kto był zdolny spojrzeć lub przejść poza pierwszą zasłonę, a kto nie. Również nie możemy być absolutnie pewni, kto popełnił "grzech na śmierć" a kto nie popełnił - przeto nie możemy sądzić jeden drugiego, lecz raczej przyjąć jeden drugiego słowo, rozumie się, jeżeli sposób postępowania w codziennym życiu odpowiada temu; jeżeli postępowanie to nie może być porównane do szkodliwych cierni i ostu. Gdyby jednak ktoś wzgardził "krwią przymierza, przez którą był poświęcony", - gdyby ktoś uważał, że uczestnictwo z Chrystusem w obchodzeniu pamiątki tego kielicha jest rzeczą pospolitą nic nadzwyczajnego, a nie uczestnictwo w Jego wielkiej ofierze, to miałoby znaczyć, że taki postradał duchowy wzrok, duchowe ocenienie ważności by mógł się stać uczestnikiem kielicha Chrystusowego - krwi przymierza, które niezadługo zostanie zapieczętowane dla Izraela, a przez Izraela dla wszystkich rodzajów ziemi, które przyjdą do harmonii z Boskimi prawami i warunkami.
Jest także możliwe, że niektórzy, co twierdzą, że widzą i pojmują rzeczy duchowe, i przyznają się do zupełnego ofiarowania aż do śmierci; albo mówią, że oceniają przywilej udziału w łamaniu tego jednego chleba i picia z tego jednego kielicha społeczności Chrystusa w Jego śmierci, że tacy nigdy w rzeczywistości nie pojmowali ważności, ani nie oceniali właściwie tych rzeczy. Więc możliwe, że tacy swoim oświadczeniem nie tylko zwodzą nas, ale zwodzą i samych siebie.
Pamiętajmy na słowa naszego Pana, który powiedział: "Z owocu ich poznacie je". Jeżeli ci, co wyznawali, że się poświęcili na służbę Bogu i stali się ofiarnikami jako członkowie Ciała Chrystusowego i którzy brali udział w Jego kielichu cierpień i zaparcia samych siebie, objawiali ducha świątobliwości i dali dowody rozwijania w sobie owoców ducha to możemy uważać ich za spłodzonych z ducha. Jeżeliby tacy odrzucili krew przymierza a przywilej uczestniczenia, tj. picie kielicha Chrystusowego uważał za rzecz pospolitą - bez znaczenia - a nie, że jest jedynie dla członków ciała Chrystusowego i jeżeli tacy nie okazaliby więcej rozwoju duchowego i owoców Ducha Bożego, lecz owoce onego Złego, to wskazywałoby, że oni nie tylko utracili światło, lecz utracili także i Ducha. Nie mamy rozumieć ażeby tacy mieli dopuszczać się gwałtów, morderstw, kradzieży lub itp., lecz byłoby dostatecznym dowodem, że utracili Ducha Bożego jeżeliby ponownie okazywali ducha nienawiści, zazdrości, walki, gniewu itp. Te rzeczy Paweł apostoł nazywa uczynkami ciała i pochodzącymi od złego.
Prawda, że poświęceni członkowie ciała Chrystusowego mogą być pochwyceni w upadku lub czynić tak, co wskazywałoby na gniew, lecz nie posiadaliby przy tym złości lub nienawiści. Oprócz tego gdyby, kto był pochwycony w upadku i poznał swój błąd to nie tylko, że pójdzie do tronu łaski z prośbą o przebaczenie, ale starać się będzie nagrodzić uczynioną krzywdę i prosić będzie o przebaczenie tych, którym krzywdę uczynił swoim postępkiem. Ktokolwiek zatem uczynkami swoimi wskazuje na ducha złośliwości to tym samym pokazuje, iż postradał Ducha Bożego i jest jak drzewo "dwakroć zmarłe, wykorzenione" i należy do rodziny cierni i chwastów a nie do winnego krzewu.
W naszym obchodzeniu dorocznej pamiątki śmierci naszego Pana nie powinniśmy jedynie rozważać cierpień Jezusa, albo cierpienia członków Jego ciała, podczas gdy postępują Jego śladami ku ofiarniczej śmierci. Przeciwnie starajmy się o właściwe rozweselenie ducha z powodu udziału w Jego kielichu. Czytamy w Piśmie Świętym, że Jezus radował się w duchu; a i Apostoł zachęca wszystkich uczestników cierpień Chrystusowych tj. tych, co piją ten kielich i mówi: "Radujcie się w Panu, i znowu mówię radujcie się!". Życie chrześcijanina nie ma być ponure, ani zgryźliwe, lecz jak najweselsze. Chrześcijanin może się nawet cieszyć w ucisku i różnych doświadczeniach "wiedząc, że ucisk stwarza cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, a doświadczenie nadzieję" (Rzym.5:3,4). Wiedząc także, że "chwilowy, lekki ucisk nasz sprawuje nam w niezmierzonej obfitości chwałę wiecznej wagi" - poza zasłoną (2Kor.4:17). Tym sposobem pijemy z kielicha cierpień i radości, które są zadatkiem naszego dziedzictwa (Ef.1:14), które jest obiecane przy Wtórym przyjściu naszego Pana i połączenie z Nim świętych Jego, jako klasy członków Jego ciała. To radowanie się w duchu jest potrzebne, by nam dodało odwagi i gorliwości w wykonywaniu służby Bożej. Możemy tego rodzaju radość zauważyć, gdy Paweł i Syla będąc podani do więzienia i gdy ich nogi były zamknięte w kłody oni jednak śpiewali, i wysławiali głośno Boga. Tak powinno być ze wszystkimi prawdziwymi naśladowcami Chrystusa na tej wąskiej drodze. Pomimo ran zadawanych cierniami i bólu spowodowanego przez ostre strzały przykrych słów, którymi jesteśmy obrzucani dla Chrystusa - możemy mieć niewymowną radość.
Radość Nowego Testamentu.
W dalszym ciągu możemy osiągnąć radość w miarę jak wyrozumiewamy znaczenie krwi Nowego Przymierza, czyli Nowego Testamentu, w której nasz Pan daje nam sposobność uczestniczenia; a ponieważ przypisuje nam Swoje zasługi, więc te czynią nas zdolnymi, że możemy z Nim umierać. Tym sposobem ta krew Nowego Przymierza przechodzi przez członków Jego Ciała. Lecz to jest dane jedynie tym, którzy uważają siebie za umarłych z Chrystusem; a nawet i wtedy nie jest dane, ale tylko przypisane, jakby pożyczone, aby nasza ofiara mogła być ważną, gdy Najwyższy Kapłan, nasz Orędownik przedstawi tę ofiarę Ojcu i przyjmie ją w Jego imieniu udzielając nam Ducha przysposobienia synostwa.
Ziemskie prawa, które należą jedynie do naszego Pana, i są do Jego rozporządzenia mają przejść do Izraela na mocy prawa Nowego Przymierza (Jer.31:31). "Aby dla miłosierdzia wam okazanego i oni miłosierdzia dostąpili" (Rzym.11:31). Możemy się, przeto radować, że te błogosławieństwa przyjdą na Izraela, w których cały rodzaj ludzki będzie miał sposobność uczestniczyć. Jeżeli na początku wieku ewangelicznego odrzucenie narodu żydowskiego, było przygotowaniem do przyjęcia pogan, jak więc powinniśmy się cieszyć, że przyjęcie nas nie ma stanowić ich wieczne odrzucenie, lecz przeciwnie, że mają odnieść korzyść przez udzielenie błogosławieństw członkom Najwyższego Kapłana i Pośrednika, "który też uzdolnił nas być sługami Nowego Testamentu" (2Kor.3:6). Tym sposobem Izrael otrzyma ziemskie błogosławieństwa, które Pan Bóg zamierzył pierwotnie im dać, a które figurowały pod prawem Zakonu i jego typowym Pośrednikiem, Mojżeszem, który również był figurą na wielkiego Pośrednika Chrystusa Bożego, a którego Jezus jest Głową, a święci, Jego wierni naśladowcy policzeni za Jego członków. - Dz.Ap.3:22,23.
Starajmy się, przeto coraz więcej oceniać tę chwalebną pamiątkę jak czas mija dopatrując się coraz więcej w tym miłości Bożej, której długość i szerokość, wysokość i głębokość przechodzi wszelkie ludzkie pojęcie.
Polecamy zatem tym, co się przyznają iż należą do ludu Bożego i uznają wyżej wymienione fakty i znaczenie, ażeby się zgromadzili w imieniu Mistrza, jako Jego członkowie i zastosowali się do Jego zaproszenia: "To czyńcie na pamiątkę Moją" a nie jak Żydzi, którzy obchodzą pamiątkę figury; Paweł apostoł powiedział: "Ilekroć byście jedli ten chleb i pili ten kielich, śmierć Pańską opowiadajcie, aż przyjdzie" (1Kor.11:26), aż przy wtórym Jego przyjściu przemieni Swój Kościół, który teraz jest poniżonym Jego ciałem, aby uczynić w całym znaczeniu Jego chwalebnym Ciałem.
Podajemy także myśl ażeby wierzący gdzie to jest możliwe zgromadzili się w małych gromadkach, a gdzie niemożliwe ażeby obchodzili sami - z Panem. Nie zalecamy, aby tego rodzaju zebrania miały być wielkie zgromadzenia, ale przeciwnie niech każda mała grupa zbierze się jako oddzielna cząstka Ciała Chrystusowego. "Gdzie bowiem dwaj lub trzej zbierają się w imię moje, tam jestem w pośród nich". - Mat.18:20.
W.T.1910 - 115.
Strażnica 1925 str. 35 - 39.